Długo szukałam idealnej Sali zabaw na urodziny Niny. Pisałam
Wam już o tym m.in. tutaj. Z każdą było coś nie tak, za duża, za mała, jedzenie
kiepskie itd. Ostatecznie wybór nasz padł na salę zabaw Toluń.
Ja
– ee ja i tak wiem, że to druga dziewczynka, ja jestem tego pewna!
Pan
dr. – nooooo…. Coś mi się wydaje, że dziewczynki to z tego Pana co siedzi w
brzuszku nie zrobimy. Na 100% chłopiec – i tu Pan doktor pokazał , ba nawet
wydrukował zdjęcie, na którym ewidentnie było widać chłopca, albo raczej tą jedną
charakterystyczną część ciała
Miliony
myśli krążyły mi po głowie: „ale jak?”, „nieeee to nie możliwe”, „ja mamą chłopca”?!
„nie, ja nie dam rady”. Chyba tak naprawdę do samego porodu nie wierzyłam w to,
bałam się, że nie dam rady, że nie będę potrafiła zająć się chłopcem.
Jejku rok temu wybierałam się do szpitala. Aż nie mogę
uwierzyć, że 12 miesięcy minęło tak szybko? Ale jak? kiedy?
O tym co czuję, o moich przemyśleniach napiszę Wam następnym
razem. Teraz jednak od kilku dni spędza mi sen z powiek impreza
urodzinowa. Styczeń jest u nas obfity w
imprezy. Począwszy od 9 i urodzin A, przez urodziny Igora, imieninki Niny i skończywszy
na moich urodzinach 31. Imprezę jednak robimy jedną – co by nie było zawsze to
oszczędność, a zresztą kto by do nas na wieś przyjeżdżał co tydzień :D W tym
roku jednak jest to głównie impreza urodzinowa mojego już prawie dorosłego
synusia!